-Nie ma letko -I nikt nie mówił, że będzie
O autorze
RSS
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Paulufka mówi pa pa

Ej, mam dziwne wrażenie, że nie powinnam kontynuować tego bloga, bo Ktoś niepowołany go czyta. Blog miał być anonimowy. Ale w sumie sama się przez przypadek wkopałam.Tak więc kończę, być może kontynuacja pod innym nickiem... bo na pewno już nie jako Paulufka

Do zobaczenia

piątek, 24 czerwca 2011
Ślub, wesele, się żenienie itd

Mam ostatnio taką dziwną zachciankę... chcę wyjść za mąż. 

I to nie, że z wielkiej miłości, nie dla sexu, sławy czy bogactwa. Chcę zobaczyć jak to jest. Taki eksperyment. Myślę, że idelnie nadaje się do tego PePe- Przystojny Paweł z mojej pracy. Łatwo będzie można go owinąć wokół palca i zaciągnąć przed ołtarz (właściwie to Urząd Stanu Cywilnego). 

Wszystko zaczęło się od tego, że moja udawana siostra wychodzi za mąż, za obcokrajowca, który już pare lat mieszka w Polsce i chce uzyskać po 3 latach obywatelstwo. I moja siora robi to za darmo, chociaż w sumie, to będzie z nim mieszkać i nie będzie za to płacicć, a to zawsze coś... Mnie osobiście to cieszy, bo zawsze chciałam sypać kwiaty na ślubie w słitaśnej sukience, no i będę panią świadkową.

Ale cudownie! I będę taką wredną żoną!

wtorek, 21 czerwca 2011
Pora roku

"Jebie latem" - 1. dzień, jejeje! Kiedyś, za moich czasów młodości oznaczało to wakacje... niech się dzieci cieszą. Meanwhile...

 

 

... przeżywam załamanie nerwowe dot. moich studiów. Stwierdziłam, że będę kozakiem i...:

-będę uczyć się zaocznie w tym studium filmowym, do którego teraz uczęszczam

-dziennnie będę kontynuować biologię, którą zaczęłam rok temu, tylko, że w tym mieście (przez rok korzystając z programu MOST)

-będę pracować

już przygotowałam się na ciągłe zapieprzanie, brak czasu dla siebie, zakuwanie wieczorami i nie wychodzenie na piwko... ale zapisy na MOST się skończyły... przeżywam frustrację. Głęboką.

Wrocław- miasto tysiąca mostów.

poniedziałek, 20 czerwca 2011
Kasjopeja- W jak wolność

Weekend tak szybko zleciał... w Moim Mieście fajne jest to, że nawet jak nie miałam nic do robienia (np. w czasie pomiędzy spotkaniami ze znajomymi) to i tak mam co robić. W sensie, że nawet jak siedziałam bezczynnie na ławce na Starym Rynku to i tak sprawiało mi to przyjemność i mogłabym tak codziennie. Byle tam.

Będąc tam obawiałam się nawrotu choroby, a raczej pogorszenia mojego stanu w związku z A., ale jak się okazało czym się strułeś, tym się lecz, i UWAGA!!

Jestem zdrowa! Kompletnie. Już nic do niego nie czuję, tak po prostu, nawet nie wiem kiedy wyzdrowiałam. Czuję się z tym tak lekko, tak swobodnie. 

Moim ulubionym gwiazdozbiorem jest Kasjopeja, jest w kształcie litery "W" i od zawsze oznaczała dla mnie Wolność, od czasu zakochania była dla mnie bardziej jak litera "M"- Miłością,  teraz znowu został przywrócony kosmiczny porządek.

Kasjopeja jest Wolnością.              

 

 

poniedziałek, 13 czerwca 2011
I znowu... moje miasto

W czw jadę na stopa do swojej miejscowości. Kocham to miasto, chciaż jestem tam już prawie obca. I te wszystkie miejsca wywołujące takie głupie uczucie w środku. 

Urząd Skarbowy jest spoko, źle wypełniłam PITa i teraz muszę się tam osobiście wstawić, czyli jechać do mojego kochanego city.

Sroży mnie to, że często Ktoś wchodzi na ten blog przez Google i niestety domyślam się kto to. Trudno. Może odebrał niewysłany list.

Zaakceptowałam już wszystko, sytuacje były jakie były i nic się na to nie poradzi. Ja jestem teraz.

środa, 08 czerwca 2011
Życiowo

Bo nakurwianie salta to nie gimnastyka

Nakurwianie to styl życia

wtorek, 07 czerwca 2011
Tzw. prawo Murphiego mnie dopadło

Zawsze stanę w dłuższej kolejce, bez względu jak któtka by się nie wydawała, akurat jak mi sie skończy sieciówka, to kanary muszą mnie sprawdzać, papierosowy dym zawsze unosi się w moją stronę (nawet, gdy siedziałam pomiędzy dwoma palaczami, to obie chmury dymu leciały akurat w moją twarz), znosiłam to z pokorą, ale tego co się dzisiaj stało to już za wiele, w pracy chcę się wysrać i akurat mój ulubiony kibel, jeden z 16 tuż przed przerwą się zepsuł...

aaaaaaaaaaa!!!!!

Do innego się nie wysram.

 

poniedziałek, 30 maja 2011
Się nie znajdzie

Bo nie. 

I znowu okazuję się być żałosną desperatką. No bo...

dałam ogłoszenie na necie, że poszukuję kujona w okularach, odezwało się kilku facetów, ale żaden nie był tak idealnie kujonowaty. Nie rozumiem tego, przecież na wrocławskich ulicach jest peło facetów w okularach. Chyba będę musiała pierdalnąć takie ogłoszenie w polibudzkich akademikach. Szkoda, że już się kończy rok akademicki.

Gupi A., przez niego mam taki jakiś wypaczony gust...

piątek, 27 maja 2011
Ostra jazda bez trzymanki

Bo z miłością alkoholem i narkotykami jest tak samo... ostra jazda bez trzymanki

wsiadasz na rower, nie trzymasz kierownicy, pędzisz z górki i myślisz, że cały czas kontrolujesz sytuację, przecież w każdej chwili możesz chwycić kierownicę... i kiedy w końcu chcesz to zrobić okazuje się, że nie masz rąk.

I robi się niebezpiecznie.  

wtorek, 24 maja 2011
Mój nałóg (jeden z)

Znalazłam drugą, dodatkową pracę i czuję jak z powrotem zatapiam się w pracoholiżmie. Ale mi tego brakowało. Jednak do nałogu prędzej czy póżniej- kiedyś trzeba wrócić. 

Tęskniłam za tym brakiem czasu dla siebie, zero myślenia, zero refleksji. Dla mnie to życie jak w Madrycie. Nie mogę się doczekać ciągłego niewyspania, ledwo co przyjścia z pracy, umycia się i położenia do łóżka.  I nie ma mnie dla nikogo. Nawet dla mnie. 

A rano wszystko od nowa.  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17